10
strona główna

"Pragnę, aby zgromadzenie takie było" (Dz. 437).

"Oddaję ci w opiekę dwie perły drogocenne sercu mojemu,
a nimi są dusze kapłanów i dusze zakonne,
za nich szczególnie modlić się będziesz,
ich moc będzie w wyniszczeniu waszym" (Dz. 531).

 

ZGROMADZENIE SIÓSTR JEZUSA MIŁOSIERNEGO
(FAUSTYNKI)

Wilno, 29 czerwca 1935 r.
"Kiedy rozmawiałam z kierownikiem swojej duszy o różnych sprawach, które żądał Pan ode mnie, myślałam, że mi odpowie, że jestem niezdolna do spełnienia tych rzeczy i że Pan Jezus takich nędznych dusz, jaką ja jestem, nie używa do żadnych dzieł, które chce przeprowadzić. Jednak usłyszałam te słowa, że właśnie Bóg takie dusze wybiera na przeprowadzenie zamiarów swoich. Jednak kapłan ten jest kierowany przez Ducha Bożego, przeniknął tajemnicę duszy mojej i najskrytsze tajemnice, które były pomiędzy mną i Bogiem, o których mu jeszcze nigdy nie mówiłam, a to dlatego nie mówiłam, że ich sama dobrze nie rozumiałam i nie nakazał mi Pan wyraźnie, abym o tym powiedziała. Tajemnica ta jest taka, że Bóg żąda, aby było zgromadzenie takie, aby głosiło miłosierdzie Boga światu i wypraszało je dla świata. Kiedy mnie zapytał ten kapłan, czy nie miałam takich natchnień, odpowiedziałam, że wyraźnych nakazów to nie miałam, jednak w jednej chwili przenikło jakieś światło do duszy mojej i przyszło mi zrozumienie, że Pan mówi przez niego; na próżno się broniłam, że nie mam wyraźnego nakazu, ponieważ pod koniec rozmowy ujrzałam Pana Jezusa w progu, w postaci takiej, jako jest namalowany na tym obrazie, który mi powiedział: Pragnę, aby zgromadzenie takie było.
(...) Na drugi dzień w czasie Mszy św., zaraz na początku, ujrzałam Jezusa w niewypowiedzianej piękności. Powiedział mi, że żąda, aby było zgromadzenie to jak najprędzej założone - i ty w nim żyć będziesz z towarzyszkami swymi. Duch mój będzie regułą życia waszego. Życie wasze ma być na mnie wzorowane, od żłóbka aż do skonania na krzyżu. Wniknij w tajemnice moje i poznasz przepaść miłosierdzia mojego ku stworzeniu i niezgłębioną dobroć moją - i tę dasz poznać światu. Będziesz przez modlitwę pośredniczyć między ziemią a niebem. Wtem był czas przyjęcia Komunii św., znikł Jezus, a widziałam wielką jasność. Wtem usłyszałam te słowa: Udzielamy ci swego błogosławieństwa..." (Dz. 436-439).



  "...widziałam kapliczkę, a w niej sześć sióstr, które przyjmowały Komunię św., której udzielał nasz spowiednik, ubrany w komżę i stułę. W kaplicy tej nie było ani ozdób, ani klęczników; po Komunii św. ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jako jest na tym obrazie. Jezus szedł, a ja zawołałam: Jak możesz, Panie, przechodzić i nic mi nie mówić? Ja sama nic bez Ciebie nie uczynię, musisz zostać ze mną, błogosław mi i zgromadzeniu temu, i Ojczyźnie mojej. Jezus uczynił znak krzyża i rzekł: Nie lękaj się niczego, ja jestem zawsze z tobą" (Dz. 613).



"O Jezu mój, jak się niezmiernie cieszę z tego, żeś mi dał zapewnienie, że zgromadzenie to będzie. (...), i widzę, jak wielką ono odda chwałę Bogu; będzie odbiciem tego największego przymiotu, który jest w Bogu, to jest miłosierdzie Boże. Nieustannie wypraszać w nim będą dla siebie i całego świata miłosierdzie Boże a wszelki uczynek miłosierdzia wypływać będzie z miłości Bożej, którą to miłością przepełnione będą. Ten wielki przymiot Boży będą się starały przyswoić sobie i nim żyć, i starać się by inni go poznali i ufali dobroci Bożej" (Dz. 664).

"Oddaję ci w opiekę dwie perły drogocenne sercu mojemu, a nimi są dusze kapłanów i dusze zakonne, za nich szczególnie modlić się będziesz, ich moc będzie w wyniszczeniu waszym. Modlitwy, posty, umartwienia, prace i wszystkie cierpienia łączyć będziesz z modlitwą, postem, umartwieniem, pracą, cierpieniem moim, a wtenczas będą miały moc przed Ojcem moim.
(...) wniknij w ducha ubóstwa mojego i tak urządź wszystko, aby najubożsi nie mieli ci czego zazdrościć. Nie w gmachach i we wspaniałych urządzeniach, ale w sercu czystym i pokornym podobam sobie" (Dz. 531-532).

 "Dziś dał mi Pan poznać klasztor Miłosierdzia Bożego; widziałam w nim wielkiego ducha, ale wszystko ubogie i bardzo skromne. O mój Jezu, dajesz mi duchowo obcować z tymi duszami, a może stopa moja tam nie stanie, ale niech Imię Twoje będzie błogosławione i niech się stanie to, coś zamierzył" (Dz. 892).



W ostatnich tygodniach przed śmiercią siostry Faustyny, ksiądz Sopoćko dwukrotnie spotkał się z nią w Krakowie. W czasie tych spotkań otrzymał ostatnie wskazówki, testament, który wykonał po jej śmierci.

"Dziennik" ks. Sopoćki:

"Odwiedziłem ją w ciągu tygodnia i między innymi rozmawiałem z nią na temat tego zgromadzenia, które ona chciała założyć, a teraz umiera, zaznaczając, że to wszystko chyba było złudzeniem, jak również może złudzeniem były wszystkie inne rzeczy, o których mówiła. Siostra Faustyna obiecała rozmawiać na ten temat z Panem Jezusem na modlitwie. Następnego dnia odprawiłem na intencję siostry Faustyny Mszę świętą, w czasie której przyszła mi myśl, że tak jak ona nie potrafiła namalować tego obrazu, a tylko wskazała, nie potrafiłaby założyć nowego zgromadzenia, a tylko dała ramowe wskazówki.
Przynaglenia zaś oznaczają konieczność tego nowego zgromadzenia w nadchodzących strasznych czasach. Gdy następnie przybyłem do szpitala i zapytałem, czy ma coś do powiedzenia w tej sprawie, odpowiedziała, że nie potrzebuje nic mówić, bo Pan Jezus już mnie w czasie Mszy św. oświecił.

Na odjezdnym przy pożegnaniu powiedziała mi trzy rzeczy ważne.

Mam nie ustawać w szerzeniu kultu Bożego miłosierdzia, a w szczególności do ustanowienia święta w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nigdy nie mogę powiedzieć, że uczyniłem dosyć. Choćby się spiętrzyły największe trudności, choćby się zdawało, że Sam Bóg tego nie chce, nie można ustawać. Głębia bowiem miłosierdzia Bożego jest niewyczerpana i nie wystarczy życia naszego na jego wysławianie. Świat już długo istnieć nie będzie i Bóg chce jeszcze przed końcem jego udzielać ludziom łaski, by nikt nie mógł wymówić się na sądzie, że nie wiedział o dobroci Bożej i nie słyszał o Jego miłosierdziu.
II. Być raczej obojętnym na sprawy zgromadzenia, które się rozpocznie od nikłych małych rzeczy i wtedy, gdy inicjatywa wyjdzie od innych. (...) Bóg sam przyprowadzi osobę ze świata, która będzie miała pewne znaki do poznania, że to jest ona.
III. Mieć czyste intencje w całej tej sprawie i działalności. Nie szukać siebie, a tylko chwały Bożej i zbawienia bliźnich. (...) Gdyby powstało zgromadzenie, dać się raczej innym rządzić niż samemu, być przygotowanym na największe trudności i opuszczenie, zawody, niewdzięczności i prześladowania. (...) Gdy po chwili wróciłem do celi, by dać jej jeszcze kilka obrazków, zastałem ją w zachwyceniu na modlitwie, jak nieziemską postać. Czułem wielki ból w duszy i gorycz, że mam pożegnać tę niezwykłą istotę, że obecnie jestem tak opuszczony przez wszystkich. Ale zrozumiałem, że to ja muszę przede wszystkim zaufać miłosierdziu Bożemu".

Ksiądz Michał Sopoćko pozostał wierny słowom, jakie otrzymał od siostry Faustyny na łożu śmierci. Czekał więc cierpliwie na znak woli Bożej.



W 1939 r. wybuchła II wojna światowa. Nastąpił okrutny czas, w którym ksiądz Sopoćko robił co mógł, aby mówić ludziom o miłosierdziu Bożym. Organizował w swoim domu spotkania dla członków Związku Inteligencji Katolickiej i Sodalicji Mariańskiej Akademiczek. Na zebraniach tych wyróżniała się absolwentka filologii klasycznej Uniwersytetu Batorego w Wilnie - Jadwiga Osińska. Pewnego dnia Osińska wyznała księdzu Sopoćce, że zamierza poświęcić się wyłącznie służbie Bożej, ale nie może znaleźć odpowiedniego dla siebie zgromadzenia. Poprosiła o modlitwę i pomoc dodając, że ma kilka koleżanek podobnie myślących.
Ksiądz Sopoćko zaproponował jej wyjazd na wakacje do bezhabitowych Sióstr Anielskich w Pryciunach, aby mogła bliżej poznać reguły życia zakonnego. Po powrocie Jadwiga Osińska oświadczyła, że postanowiła "poświęcić się służbie Najmiłosierniejszego Zbawiciela i założyć nowe zgromadzenie czy coś podobnego w celu wielbienia Boga w Jego nieskończonym miłosierdziu" i że pragnie złożyć śluby prywatne. Przez pamięć i zafascynowanie siostrą Faustyną Kowalską, składając śluby 15 października 1941 r. (trzy lata po śmierci św. siostry Faustyny), przyjęła imię zakonne Faustyna - została pierwszą faustynką.

W listopadzie 1941 r. z grupy prowadzonej przez księdza Sopoćkę wyłoniła się kolejna kandydatka - Izabela Naborowska (s. Benigna). Następnie 26 stycznia 1942 r. przyłączyły się do nich kolejne członkinie: Ludmiła Roszko, Zofia Komorowska, Adela Alibekow i Jadwiga Malkiewiczówna. W taki sposób utworzyła się "pierwsza szóstka". Ksiądz Sopoćko nadał wszystkim imiona zakonne. Napisał dla nich ramowy regulamin i wyznaczył cotygodniową konferencję o życiu wewnętrznym. Spotkania formacyjne sześciu kandydatek powstającego zgromadzenia odbywały się u księdza Sopocki. Wspólnotowe życie siostry planowały rozpocząć po zakończeniu wojny.

W czasie trwającej okupacji wojennej Niemcy zorganizowali szeroką akcję przeciw duchowieństwu. W dniu 3 marca 1942 r. aresztowali profesorów i alumnów seminarium duchownego oraz prawie wszystkich księży pracujących w Wilnie. W mieszkaniu księdza Sopoćki także urządzili zasadzkę. W porę ostrzeżony, w przebraniu opuścił Wilno, aby przedostać się do klasztoru ss. Urszulanek w Czarnym Borze, gdzie ukrywał się dwa i pół roku pracując jako cieśla. Z siostrami utrzymywał kontakt listowny, a co jakiś czas zachowując wielką ostrożność odwiedzała go któraś z nich, najczęściej była to Faustyna Osińska.

Siostry, które podjęły decyzję poświęcenia swego życia służbie Bożej, spotykały się w Wilnie na wyznaczonych konferencjach z ks. prałatem Żebrowskim, którego ksiądz Sopoćko poprosił o duchową opiekę nad nimi. Czasowe śluby zakonne pierwszych sześciu sióstr odbyły się 11 kwietnia 1942 r. w wigilię Święta Bożego Miłosierdzia i choć wszystkie mieszkały nadal przy swoich rodzinach, odtąd ich życie nabrało charakteru zakonnego. Dla księdza Sopoćki był to oczekiwany znak Bożej opatrzności.

Fragment listu ks. Sopoćki z Czarnego Boru:

"Winszuję Wam, drogie Siostry, szczególniejszej łaski miłosierdzia Bożego, która ujawniła się w powołaniu Waszym, Wybranki Serca Jezusowego, filary przyszłego zakonu, powierniczki tajemnic Bożych, upragnione i codziennie od pięciu lat wymodlone w każdej Mszy św.".



Po powrocie księdza Sopoćki do Wilna (19 sierpnia 1944 r.) siostry wyraziły potrzebę ponowienia ślubów. W związku z tym 9 listopada 1944 r. ksiądz Sopoćko rozpoczął z "pierwszą szóstką" rekolekcje, które były bezpośrednim przygotowaniem do ceremonii ponowienia ślubów wyznaczonych na 16 listopada.

Ksiądz Sopoćko "Wspomnienia":

"Po rekolekcjach w oznaczonym dniu, wczesnym, ciemnym porankiem, gdyż jeszcze obowiązywała godzina policyjna, z różnych stron miasta sześć panienek przybywa na przedmieście Zarzecze do kaplicy Sióstr Karmelitanek, gdzie w nastroju katakumbowym po wysłuchaniu Mszy św. o godzinie piątej składają proste ślubowanie prywatne wiernej służby Najmiłosierniejszemu Zbawicielowi i Jego Matce Miłosierdzia. Nie sposób jest wyrazić słowami radosnego nastroju, jaki panował wśród tych oblubienic Chrystusa w czasie skromnego posiłku, przygotowanego w furcie klasztornej przez gościnne Siostry Karmelitanki. Jakie były one szczęśliwe, mimo braków przeróżnych, jakie bogate mimo ubóstwa wyzierającego zewsząd, jakie mężne i pełne ufności mimo niebezpieczeństw czyhających na każdym kroku".


W tym Klasztorze siostry nowego zgromadzenia złożyły pierwsze œluby zakonne.
Wilno - Karmel, ul. Popławska 29


Po zakończeniu wojny w 1945 r., kiedy Litwa została włączona do ZSRR nastąpiło masowe przesiedlanie Polaków z Wilna i jego okolic do Polski. Do opuszczenia Wilna został zmuszony abp Jałbrzykowski z całą kurią i seminarium duchownym. do Polski wyjechały także trzy siostry. Z tego powodu 16 listopada 1945 r. śluby zakonne ponowiły tylko pozostałe. Siostry tęskniły za życiem w klasztorze, za znalezieniem choćby najskromniejszego miejsca, gdzie we wspólnocie mogłyby wielbić miłosiernego Boga. Ponieważ w Wilnie w tamtym czasie nie było to możliwe, te które pozostały, zdecydowały się również wyjechać do Polski. 24 sierpnia 1946 r. złożyły ostatnią wizytę księdzu Sopoćce aby otrzymać błogosławieństwo i wskazówki na nowe życie.

"Dziennik" siostry Benigny:

"Transport nasz cichutko wyjechał z Wilna. Jeden rozdział w naszym życiu skończony, jedziemy na nowe życie, aby pełnić wolę Tego, który nas wybrał...".



Sześć sióstr po przyjeździe do Polski spotkało się 16 listopada 1946 r. w Poznaniu w celu odnowienia ślubów. Mszę św. odprawił jezuita o. Siwek. Wtedy też siostry podjęły decyzję w jaki sposób będą realizować w życiu ideę Bożego miłosierdzia. Jedne postanowiły zorganizować życie zakonne, drugie założyć instytut świecki, a inne, odpowiedzialne za swoje rodziny, pozostać z nimi w łączności duchowej w życiu świeckim. W ten sposób rozpoczęły realizowanie trzech odcieni powołania, o których mówiła siostra Faustyna.

Siostry Faustyna Osińska i Benigna Naborowska, postanowiły rozpocząć życie we wspólnocie zakonnej, w związku z tym musiały zwrócić się z prośbą do któregoś z biskupów o zezwolenie na otwarcie w jego diecezji domu zakonnego. Pomógł im w tym jezuita o. Władysław Wantuchowski, w którym po przyjeździe do Polski znalazły swojego duchowego opiekuna. Zwrócił się on do administratora apostolskiego w Gorzowie Wlkp. o pozwolenie na osiedlenie się sióstr na terenie tej diecezji i przydzielenie im jakiejś posługi przy kościele. Ksiądz administrator życzliwie odniósł się do prośby i zaproponował im, między innymi, parafię w Myśliborzu.



Fragmenty "Pamiętnika" siostry Faustyny Osińskiej z opisem pierwszej wizyty sióstr w Myśliborzu:

"Śliczne położenie ma Myślibórz. (...) z lewej strony rozsiadło się ogromne jezioro, połyskujące jakby metaliczną powierzchnią wśród mgieł wstającego ranka. (...) Jakaż była radość, gdy zobaczyłyśmy zamkniętą jeszcze bramkę małego kościoła i dom z werandą, piętrowy, z szyldem "Caritas". Popatrzyłyśmy, że wymarzone miejsce dla domu zakonnego i westchnęłyśmy cichutko, że tak dobrze by było gdybyśmy mogły tu mieszkać, (...) dużo zieleni, ogródków, cichy, spokojny zakątek na ziemi, z domem zakonnym. Dziękowałyśmy Bogu, że nas tu skierował, w tę ciszę i spokój..."



"Dziennik" siostry Benigny:

"25 sierpnia 1947 r. o godzinie 8 rano jesteśmy już w Myśliborzu. Dzień urodzin śp. siostry Faustyny wybrał Pan Jezus na nasze narodziny dla życia wspólnego (...) A więc już jesteśmy w Myśliborzu w małym domku św. Józefa - kolebce naszego życia zakonnego. Przyjechałyśmy tu dziwnym zbiegiem okoliczności, a właściwie - bo taka była wola Najwyższego w dniu urodzin siostry Faustyny. Szczęścia swego wypowiedzieć nie potrafimy i chociaż wszystko u nas jest tylko prowizorycznie urządzone radość nasza nie ma granic. Zajęłyśmy na razie dwa pokoiki na górze, ale potem przeniosłyśmy się na dół, by tam urządzić wszystko możliwie po zakonnemu. (...) Tu w tym maleńkim domeczku miłosierny Król jest u Siebie. Bądź uwielbiony Jezu Miłosierny".


Siostra Faustyna i siostra Benigna - pierwsze matki nowego zgromadzenia


Po wielu staraniach (były to czasy komunizmu), 25 sierpnia 1947 r. siostry Faustyna i Benigna rozpoczęły wspólnotowe życie zakonne przy kościele parafialnym w Myśliborzu, w placówce przydzielonej im przez administratora apostolskiego w Gorzowie Wlkp. ks. Edmunda Nowickiego. O tym fakcie zawiadomiły księdza Sopoćkę, który wezwany przez abpa Jałbrzykowskiego, razem z ostatnim transportem przesiedleńców z Litwy przyjechał do Polski i przebywał w Białymstoku.

W Białymstoku ksiądz Sopoćko pracował i pełnił posługę duszpasterską do końca życia (około 30 lat). Jednocześnie utrzymywał stały kontakt z siostrami z Myśliborza - czuwając nad duchowym i materialnym rozwojem założonego Zgromadzenia.



Fragmenty listu ks. Sopoćki z dnia 12 listopada 1947 r. do tworzącej się wspólnoty sióstr w Myśliborzu:

"Jezu, ufam Tobie! Szanowne Panie i Wielebne Siostry
(...) Przed trzema laty Panie składały śluby w Wilnie w kaplicy Sióstr Karmelitanek, którą widziała w duchu św. pamięci siostra Faustyna i opisała ją dokładnie. Ślubowanie owo miało charakter katakumbowy; przedzieranie się po ciemnych ulicach w nocy, grożące na każdym kroku niebezpieczeństwo zatrzymania, a nawet pewna obawa w czasie nabożeństwa, by kto niepowołany nie podpatrzył, nie wydał, czy nie zdradził.
(...) Chciałbym, aby każda z Was została świętą nie według jednego szablonu, ale każda indywidualnie według swoich wrodzonych i nabytych dyspozycji dodatnich i łask Bożych, których Najmiłosierniejszy Zbawiciel obficie udziela każdej stosownie do potrzeb duszy. O to się modlę w każdej Mszy św. za każdą pojedynczo, które znam i których może jeszcze nie znam, i za wszystkie razem, jako za Oblubienice Najmiłosierniejszego Zbawiciela, powiernice Jego tajemnicy miłosierdzia i pracownice w jego winnicy.
(...) Jesteście bowiem pierwszymi cegiełkami w fundamencie pod gmach, który ma stanąć z woli Bożej dla zaradzenia aktualnym potrzebom Kościoła doby bieżącej i nadchodzącej. A jak w każdej budowie od jakości fundamentu zależy jej trwałość, tak i tutaj od Waszego wyrobienia duchowego i zjednoczenia z Najmiłosierniejszym Zbawicielem, od Waszego samozaparcia się i poświęcenia, od Waszej prostoty i roztropności, a przede wszystkim od Waszej ufności Miłosierdziu Bożemu i gorliwości w szerzeniu tego kultu - zależy rozwój przyszłego Zgromadzenia Sług Najmiłosierniejszego Zbawiciela".




Również jezuita o. Józef Andrasz, krakowski spowiednik siostry Faustyny, przez kilka lat utrzymywał kontakt z nowym zgromadzeniem służąc radą oraz duchowym wsparciem.

Fragmenty listów o. Józefa Andrasza TJ do Sióstr nowej wspólnoty zakonnej w Myśliborzu:

Kraków 7 stycznia 1948 r. (rewers pocztówki)
"Wiem, że Was, Drogie Siostry - raduje wszystko, co dotyczy rozwoju nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego. Oto piękny objaw tego otrzymany z Ameryki. Ucieszyły się już nim Siostry w Łagiewnikach, niech się nim ucieszą również ich mniejsze Siostry w Myśliborzu - i za Ojca szczerze się pomodlą, który im śle serdeczne życzenia na 1948 rok i + Kapłański"



Kraków, dn. 8 października 1948 r.
"Wiem, że wszystko, co dotyczy miłosierdzia Bożego i Tej, którą dobroć Jezusowa raczyła wezwać do tego dzieła, żywo Was interesuje. Myślę, że ksiądz Sopoćko wiadomości nie szczędzi. Radują się serca w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, kiedy spoglądają na jedną spośród swoich Sióstr umieszczoną na załączonej ulotce jako na "kandydatkę" do beatyfikacji - ale sądzę, że nie mniej radować się będą Służebnice Miłosierdzia Bożego mając w tej ulotce dowód, że władza Kościelna już pozwala się modlić wiernym o beatyfikację Tej, która dla Was jest czymś znacznie więcej - niż jedna z pośród wielu Sióstr - bo jest poniekąd założycielką Waszą i jakby matką duchowną. Życzliwy O. J. Andrasz TJ"



Zakopane, dnia 29 grudnia 1950 r.
"Droga Siostro Benigno, Nie mylisz się pisząc, że Wasza sprawa jest mi bliska i droga. Jej początki raczył Jezus Miłosierny w pewnej cząsteczce i o mnie oprzeć - sporo światła zechciał użyczyć przez moje słowa Tej, którą uważacie za duchową Założycielkę swoją... Życzliwy O. J. Andrasz TJ"



Wspólnota Sióstr, która swą formację zakonną rozpoczęła pod nazwą Służebnic Miłosierdzia Bożego, 2 sierpnia 1955 r. została zatwierdzona na prawach diecezjalnych pod nazwą Zgromadzenie Sióstr Jezusa Chrystusa Miłosiernego Odkupiciela. W tamtym czasie nie mogła być użyta początkowa nazwa ze względu na trwające spory teologiczne dotyczące nowych form kultu Bożego miłosierdzia. (zobacz Biografia Bł. ks. Michała Sopoćki)

21 sierpnia 1955 r. w Zgromadzeniu odbyły się śluby wieczyste pierwszych sióstr. Przyjął je ksiądz infułat Zygmunt Szelążek w obecności księdza Michała Sopoćki. Z okazji tej uroczystości o. Józef Andrasz TJ, przysłał siostrom życzenia oraz fragmenty tekstów "Dzienniczka" siostry Faustyny dotyczące nowego zgromadzenia. Do tego czasu żadna z sióstr nie znała jego treści, ponieważ był przechowywany u sióstr "Magdalenek" w Krakowie.




6 sierpnia 1955 r. siostry nałożyły białe habity zakonne,
które później na polecenie kurii zostały zamienione na czarne.


Fragment listu o. Józefa Andrasza TJ, Rabka 8 sierpień 1955 r.:

"Droga Siostro Benigno, (...) Myślę, że to pismo moje zdąży jeszcze na Wniebowzięcie, więc na ten dzień ślę obu Siostrom Benignie i Faustynie serdeczne gratulacje, że Miłosierny Jezus pozwolił im w swoim Zgromadzeniu jako pierwszym oddać się przez wieczyste śluby na całkowitą służbę - ofiarę - miłowanie - w duchu tego Zgromadzenia, które ma ściągać coraz obfitsze wylewy Bożego miłosierdzia na zły, zaślepiony i nieszczęśliwy świat dzisiejszy.
Drogie Siostry będę was mocno polecał Matce Najświętszej w dzień wielkiego Jej triumfu, by Wam, jako Panna Roztropna i Stolica Mądrości, wiele, bardzo wiele światła zsyłała, bo przecież w znacznej mierze Wy, Drogie Siostry macie kształtować to Zgromadzenie. Od Was rozpoczynają się Wasze tradycje, jego wewnętrzna żarliwość i zewnętrzny rozmach. Niech na ten przepiękny dzień w życiu Waszym niebo nie szczędzi swoich uśmiechów, które rozweselają serce i mocnych łask, które mają budować wielki gmach.
Czcigodnemu O. Wantuchowskiemu, którego Opatrzność tak łaskawie związała z dziełem Miłosierdzia i który tak chętnie poświęca się Waszemu Zgromadzeniu, ślę "plurimam salutem in SS Corde Jesu". Może tak "ciężka Kawaleria", jak ja, wybierze się kiedyś w strony Szczecina i Myśliborza - chociaż w przepowiedniach siostry Faustyny nic o tym wyczytać nie mogę - wówczas oczywiście, że zrewizytuję Dom Miłosierdzia i jego mieszkanki, jak również zacnego księdza Proboszcza, który mię w Krakowie uprzejmie odwiedził. Pracy mam sporo, należy do niej również dalszy ciąg Żywota kochanej Siostry Faustyny. Ślę Wam obie Drogie Siostry bardzo serdecz­ne pozdrowienia i życzenia bardzo obfitych łask Bożych na dzień ślubów i błogosławieństwo kapłańskie. Życzliwy O. J. Andrasz TJ"




Słowa Pana Jezusa, które w "Dzienniczku" św. siostry Faustyny określają duchowość i cel nowej wspólnoty zakonnej:

"...ujrzałam Jezusa w niewypowiedzianej piękności. Powiedział mi, że żąda, aby było zgromadzenie to jak najprędzej założone - i ty w nim żyć będziesz z towarzyszkami swymi. Duch mój będzie regułą waszego życia. Życie wasze ma być na mnie wzorowane, od żłóbka aż do skonania na krzyżu. Wniknij w tajemnice moje i poznasz przepaść miłosierdzia mojego ku stworzeniom niezgłębioną dobroć moją - i tę dasz poznać światu. Będziesz przez modlitwę pośredniczyć między ziemią a niebem" (Dz. 438).

"Celem twoim i towarzyszek twoich jest łączyć się ze mną jak najściślej przez miłość, jednać będziesz ziemię z niebem, łagodzić będziesz słuszny gniew Boży, a wypraszać będziesz miłosierdzie dla świata. Oddaję ci w opiekę dwie perły drogocenne sercu mojemu, a nimi są dusze kapłanów i dusze zakonne, za nich szczególnie modlić się będziesz, ich moc będzie w wyniszczeniu waszym" (Dz. 531).



Pierwsza wizyta księdza Michała Sopoćki u Sióstr w Myśliborzu opisana w "Dzienniku" zakonnym:

"Był rok 1947. Na dworcu kolejowym w Myśliborzu ciężko sapiąc zatrzymał się pociąg. Wysiadło parę osób, a pośród nich dało się zauważyć lekko pochyloną postać 59-letniego księdza w nieco wyszarzałej sutannie. Zza okularów błyskały zaciekawione niebieskie oczy. Głębokim spojrzeniem ogarnął czekające na niego znajome siostry. Po pierwszych bardzo prędkich i wyważonych gestach powitania zapytał: "Czy w pobliżu klasztoru sióstr znajduje się mały kościół?" - "Tak, Ojcze" - odpowiedziały zdziwione. "A czy w tym kościele jest witraż?" - "Tak, Ojcze. A skąd Ojciec wie?" - "Proszę mnie tam zaraz zaprowadzić". Ksiądz Profesor szedł pospiesznie, nie przyglądając się przechodniom ani ulicom. Wszedł przez bramę w owocowy ogród, a po­tem do kościoła i na długi czas pozostał w świątyni sam z zapiskami siostry, o której miał przekonanie, że jest święta. Ukląkł i modlił się, ze wzruszeniem patrząc na okno z nieco uszkodzonym witrażem, o którym mówiła mu siostra Faustyna. Wszystko się zgadzało - witraż przedstawiał scenę ukrzyżowania, a pod krzyżem dostrzegł wijące się pędy czerwonych róż".

Witraż w kościele pw. Świętego Krzyża w Myśliborzu
- obecnie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.


"Wspomnienia" księdza Sopoćki, 1948 r.:

"Wszystko prawie, co siostra Faustyna przepowiedziała w sprawie tego zgromadzenia, najdokładniej się spełniło. Gdy w Wilnie 16 listopada 1944 r. przyjmowałem w nocy śluby prywatne pierwszych sześciu kandydatek, albo gdy trzy lata później przybyłem do pierwszego domu tego zgromadzenia w Myśliborzu, byłem zdumiony uderzającym podobieństwem tego, co mi mówiła śp. siostra Faustyna. (...) Spostrzegłem w nawie ołtarzowej okno z nieco uszkodzonym witrażem, przedstawiającym konanie Pana Jezusa na krzyżu. Przyglądałem się z radością i zdumieniem, albowiem siostra Faustyna mówiła mi o takim kościółku i witrażu".



Kościół pw. Świętego  Krzyża w Myśliborzu z witrażem w głównym ołtarzu,
wybudowany w 1905 r. (w roku urodzin s. Faustyny) przez polskich robotników,
jako jedyny w okolicy kościół katolicki na ziemiach niemieckich.



1 sierpnia 1993 r. ks. arcybiskup Marian Przykucki uroczyście wniósł do klasztoru w Myśliborzu relikwie błogosławionej siostry Faustyny. W tym dniu kościół i klasztor Jego dekretem został wyniesiony do rangi Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

Fragment dekretu Arcybiskupa:

"Kościół i klasztor wymienione w proroczej wizji bł. siostry Faustyny i opisane w "Dzienniczku" wydają się być miejscem wskazanym przez Opatrzność dla szczególnej czci Bożego miłosierdzia i oparciem dla Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego (...). Niechaj na tym miejscu czczone będzie po wsze czasy Boże miłosierdzie, niech to miejsce upatrzone przez siostrę Faustynę będzie wspierane jej wstawiennictwem, niech nasi wierni doznają w tym miejscu szczególnego zmiłowania i zapewniają sobie pomyślność doczesną i życie wieczne".

+ Marian Przykucki, abp Metropolita Szczecińsko-Kamieński




SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO - DOM REKOLEKCYJNY
Dom Macierzysty Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego w Myśliborzu



Nowy dom Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego w Myśliborzu
z kaplicą pw. Jezusa Króla Miłosierdzia.
Dom wraz z jego kompletnym wyposażeniem,
został podarowany w 2003 r. przez Annę i Romana Kluska na dom formacji zakonnej Sióstr.


Widziałam klasztor tego nowego zgromadzenia.
Obszerne i wielkie pomieszczenie, zwiedzałam każdą rzecz po kolei,
widziałam, że wszędzie opatrzność Boża dostarczyła tego,
co było potrzeba" (Dz. 1154).


W 1973 r. Zgromadzenie przyjęło nową skróconą nazwę - Sióstr Jezusa Miłosiernego. Obecnie Zgromadzenie realizuje swój charyzmat, przekazany przez założyciela, w kilkudziesięciu domach zakonnych w Polsce i zagranicą. Głównym rysem duchowości zgromadzenia jest kontemplacja Boga w Jego Miłosierdziu, bezgraniczne zaufanie oraz naśladowanie Jezusa poprzez pełnienie uczynków miłosierdzia wobec najbardziej potrzebujących. W łączności z towarzyszącą rzeszą świeckich czcicieli Bożego miłosierdzia, Siostry szerzą kult Jezusa Miłosiernego - modlitwą i ofiarną służbą bliźnim nieustannie wypraszają miłosierdzie Boże dla świata, a w szczególności, łaskę miłosierdzia dla konających oraz łaskę błogosławieństwa Bożego dla kapłanów i osób zakonnych.

Działalnością apostolską odpowiadają na aktualne potrzeby Kościoła, między innymi prowadzą: hospicja, domy ochrony poczętego życia, głoszą rekolekcje, katechizują.
Każdego dnia w modlitwie: JEZU, UFAM TOBIE, powierzają Bożemu miłosierdziu dzieła apostolskie oraz świadectwo swojego życia. Śluby zakonne są dla nich całkowitym zawierzeniem Bogu, w którym nie liczą na swoje siły, lecz na wszechmoc Bożego miłosierdzia.

Formuła ślubów:

"Błagam Cię Miłosierny Boże, przyjmij tę ofiarę serca mego, zupełną i całkowitą aż do wyniszczenia siebie samej w miłości i służbie Twej świętej".


Modlitwa dziękczynna na zakończenie uroczystości ślubów wieczystych Sióstr Jezusa Miłosiernego
- Myślibórz 4 sierpień 2013 r.



"Myśl jego [księdza Sopoćki] jest ściśle złączona z myślą moją,
a więc bądź spokojna o dzieło moje, nie dam mu się pomylić,
a ty nic nie czyń bez jego pozwolenia" (Dz. 1408).

Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego uformowane w posłuszeństwie Kościołowi i jego ewangelicznej misji, 13 maja 2008 r. zostało zatwierdzone jako Instytut zakonny na prawach papieskich. (zobacz - kopia dekretu)

 

 

<<< spis treści
www.faustyna.eu

 

do góry

 

 

Prawa autorskie zastrzeżone © Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego
Kopiowanie tekstów i obrazu Jezusa Miłosiernego dozwolone wyłącznie
z podaniem pełnej nazwy źródła pochodzenia lub aktywnym linkiem do strony www.faustyna.eu